Doświadczenie Jedności

Nie dążyłam do uduchowienia siebie. To nie była moda ani wybór z ciekawości, lecz doświadczenia, które przychodziły jak wezwanie – i których nie mogłam zignorować. Kto postrzega i czuje więcej, ten wie, że istnieją niewidzialne poziomy dotykające naszego życia. Za tym, co widzimy gołym okiem, kryje się o wiele głębsza prawda. A kiedy zaczynasz dostrzegać to, co niewidzialne, odkrywasz tę prawdę – i w pewnym momencie nie pozostaje ci nic innego, jak tylko się jej całkowicie poddać.

W tym artykule chcę podzielić się z tobą bardzo intymnym tematem. Proszę, abyś przeczytał/przeczytała
to z szacunkiem, bo są to moje prawdziwe słowa – próba ubrania w język autentycznego doświadczenia.
Chodzi o mistyczne przeżycie, którego nie tylko mogę być świadkiem, ale które przemieniło moje życie.
A jednocześnie chcę powiedzieć: mistyczne doświadczenia nie są niczym oderwanym od rzeczywistości.
Dzieją się wtedy, gdy warstwa po warstwie puszczamy to, co zostało nam narzucone – i docieramy do
jądra naszego istnienia.

Moja podróż
Od dziewięciu lat idę drogą intensywnej i bezkompromisowej pracy wewnętrznej. Na początku była to
praca z ciałem, później doszła praca energetyczna, konfrontacja z umysłem i niezliczone techniki oraz
metody. Dziś jednak wiem: nie techniki mnie niosły, lecz moje oddanie procesowi. Raz za razem ufałam,
poddawałam się życiu i pozostawałam wytrwała – nawet w chwilach najgłębszego kryzysu, gdy najchętniej bym się poddała. Nauczyłam się bardzo dobrze pracować ze sobą. Potrafię siebie wspierać i prowadzić niemal w każdej sytuacji. A jednak wiem: są tematy, które w pojedynkę trudno uchwycić. Bo brakuje nam całkowitej
obiektywności – nasze mechanizmy obronne się włączają i niektóre kwestie w ogóle się nie ujawniają,
dopóki jesteśmy tylko sami ze sobą.

Wielu ludzi wierzy, że mogą swoją drogę rozwoju przejść całkowicie samodzielnie. Ja to bardzo poddaję
w wątpliwość – właśnie dlatego, że sama mam dostęp do tak wielu narzędzi energetycznych i potrafię
głęboko pracować ze sobą. A mimo to wiem, że prawdziwy rozwój potrzebuje towarzyszenia. Nie z potrzeby zależności, lecz dlatego, że potrzebujemy kogoś, kto odbierze nas tam, gdzie sami już nie potrafimy dalej pójść. Z czasem moja intuicja tak się wyostrzyła, że potrafię usłyszeć delikatny, wewnętrzny impuls mówiący
mi, czego w danej chwili potrzebuję. Nawet gdy myślę, że nie potrzebuję już wsparcia – słyszę głos w sobie: Teraz jest czas, aby do kogoś pójść.

Tak się stało, że niedawno spotkałam się z osobą, która towarzyszy mi w procesach. I to, co było szczególne: nie było żadnego „problemu”, żadnego tematu do rozwiązania. Czułam się naprawdę dobrze – silna, klarowna i w harmonii. I właśnie w tej postawie zaufania, poddania się i wyboru dla samej siebie – otworzyła się brama, a ja otrzymałam dar, który wszystko zmienił.

Moment transformacji
Podczas tej sesji wydarzyło się coś niezwykłego. Nagle moja percepcja się rozszerzyła – jakby wąski fokus nagle się otworzył i rozlał w nieskończoność. Potężna energia wystrzeliła z mojego biodra ku górze – niczym fala. Była tak intensywna, że całe moje ciało zaczęło drżeć od środka. Gorąco, oczyszczenie, łzy – a potem: poczułam, jakbym została przekatapultowana w zupełnie nową rzeczywistość. Doświadczyłam chwili, w której zjednoczyłam się ze Źródłem. Doświadczenie Jedności. Integracja tego doświadczenia trwa do dziś. Słów ledwie wystarcza, by to opisać:

– absolutna cisza, brak myśli, głęboki pokój
– i miłość tak nieskończona, że przenika każdą komórkę mojego istnienia.

Poczucie pełni tak doskonałe, że nie potrzeba już niczego ani nikogo, aby poczuć się całością. Nie jesteśmy oddzieleni od Boga. Bóg jest częścią nas i działa przez nas. Jesteśmy tylko instrumentami. Gdy zdejmujemy z siebie warstwy, które zostały nam narzucone, i dotykamy naszej prawdziwej istoty – dokonuje się całkowite zjednoczenie. A w tej chwili wiesz: wszystko już jest dopełnione. 

Koło się zamyka – i zaczyna się nowe
To, co kiedyś tylko przeczuwałam w krótkich momentach, dziś jest moją rzeczywistością. Mistyczne doświadczenie, które przemieniło mnie w najgłębszych warstwach mojego bycia. Koło mojego życia się zamknęło. Wszystko, co miało się wydarzyć, wydarzyło się. A jednak czuję: to nie koniec, lecz początek. Po tym doświadczeniu przez dwa tygodnie towarzyszyło mi intensywne, trudne do pojęcia uczucie, że mogłabym opuścić ten materialny świat. Ta przestrzeń i ta myśl były wypełnione głębokim pokojem, a równocześnie rodziło się we mnie ciche podekscytowanie tym, co nadejdzie. Miałam wrażenie, że moja dusza wypełniła swoje zadanie na tej ziemi, a jednocześnie zrozumiałam, że to tylko jeden krąg życia, który się dopełnił i zamknął.

W tej klarowności poprosiłam życie o kolejne zadanie. Bo to, co miałam wypełnić jako dusza, było już zrobione. I wtedy wypowiedziałam w sobie modlitwę: Życie, pokaż mi, co teraz jest do zrobienia. Kilka dni później poczucie „dopełnienia” odeszło. A dziś czuję: rozpoczął się nowy cykl – i czeka na mnie nowe zadanie do spełnienia.

Podsumowanie
Jeśli chcesz dotknąć swojego jądra i naprawdę spotkać swoją esencję, musisz wybrać siebie. Ja wybierałam siebie – raz za razem. Nawet w momentach, w których czułam się świetnie, świadomie decydowałam się na przestrzeń z ludźmi, którzy potrafią towarzyszyć mi na wysokim poziomie. Bo wiem: własnych tematów nigdy nie zobaczę z takiego samego dystansu i obiektywizmu, jak ktoś, kto stoi obok mnie. Dlatego tym artykułem chcę cię zaprosić do zaufania procesowi. Idź tą drogą, otwórz się, zrób krok – a sprawy same się odsłonią. To wymaga cierpliwości, czasu i gotowości, by inwestować w siebie. Ale ta inwestycja jest bezcenna. Jest więcej warta niż jakakolwiek kwota wydana na pojedynczą sesję – bo prowadzi cię z powrotem do samego siebie.

Potrzebujemy pracy z innymi ludźmi, aby naprawdę poznać siebie.

WEITERE ARTIKEL